sobota, 31 marca 2012

Zachód słońca w marcu w moim miasteczku


Właśnie w marcu nadchodzą te dwa, trzy dni. Wtedy zachodzące słońce idealnie trafia w prześwit uliczki, położonej między wieżą kościelną, a wielką kamienicą, w której za komuny była łaźnia z psychodelicznymi blaszanymi wannami i zagrzybionymi drewnianymi pomostami (ach, gdzież one? gdzie?!)
Zawsze czyham na ten moment, ale nie zawsze jest pogoda. W tym roku "wstrzeliłam się" aparatem w punkt. Szkoda, że nie mam ani talętu, ani sprzętu (z wyjątkiem talentu poetyckiego i kulinarnego, ma się rozumieć), bo artysta zrobiłaby z tego widoczku okładkowe zdjęcie.

czwartek, 9 lutego 2012

I znów mię Ewka - Mażęcia natchła

Na blogu Kobiety Jaskiniowej przeczytałam notkę o hasełku z autobusu (zajrzyjcie), ludzie się w komentach podopisywali z innymi śmiesznymi napisami i mnie się przypomniało, że ja też posiadam dwa zdjęcia z napisami zarąbiście adekwatnymi do miejsca ich ekspozycji. 
To pierwsze zrobił z samochodu mój brat Wojciechu w Jaśle na ulicy PIŁSUDSKIEGO (!), ja cież, Dziadek tam w niebie łka ze wzruszenia, jak go jaślany dopieściły...
Drugie pstryknęła Mama w Łagiewnikach, ja myślałam, że to budka z zapiekankami i informacją na dworcu PKP w Kołbaskowie Niżnym czy dziesi tam i ktoś se jaja zrobił, ale nie - to jest w Krakowie w sanktuarium, a przynajmniej tak było parę lat temu. 

sobota, 8 października 2011

Marzynia jak żywa

Wiem, nie ma mnie na blogach. Oszywiście, że gotuję, nawet pysznie potrawy, ale sił do blogowania brakuje. 
Raz: jeszczem se nie kupiła aparatu foto, bo prywatnie leczyć boreliozę nie jest tanio;
Dwa: Marzynie z obowiązków rodzinnych, zawodowych, społecznych, strzeleckich, miłośniczych (chodzi o TMZS oczywiście) zwolnić może tylko śmierć, więc nie ma litości!


Co jest niesamowite - całe konsylium, co sie nadymną pochyliło, nie jest w stanie odpowiedzieć: kobita chora jest czy nie, czy już jej krętki (nie, na szczęście nie krętki blade) zajęły mózg, czy nie.

Istnieją dwie hipotezy wg konsylium profesorskiego z Rzeszowa, że Marzynia jest:
1. Zajebiście odpornym osobnikiem, od dziecięctwa jako dziecię wiejskie zaszczypionym przez watahy kleszczy tymi krętkami, więc nie zachoruje, bo jest już jakoby członkiem hordy;
2.Marzynia jest tak silnom jednostkom, że nie do zaje..., (jako Strzelec i Miłośnik; ma się rozumie - ta wersja jest mojom ulubionom), że borelioza nie ma do niej dostempu i jej nie złamie.

Jako potwierdzenie tej teorii o wyjątkowych zdolnościach Marzyni (za którą to proszę o westchnienie do Najwyższego) daję zdjęcie, gdzie pokonuję ciek wodny, o szerokości 2 x półtora metra, z Hurmą i Czeredą w składzie rozszerzonym i o co najmniej 25 lat młodszym, przy czym będąc najstarsza w grupie, jako jedyna nie umoczyłam mesztów, chociaż specjaliści z dziedziny praw fizyki oraz wielbiciele zasad dynamiki Newtona orzekli, że ruch w przód z rękami w takim ułożeniu, jaki Marzynia uskuteczniła, jest niemożliwy.


A JEDNAK PRZESZŁAM!
I jeszcze na dodatek zdjęcie jest sakrucko śmiszne :-)
Więc nie traćcie nadziei, wszyscy, którzy już macie lata, którzyście chorzy, którzycie są pciom pięknom ignorowaną przez kapeluchowatą płeć męską - 
DAMY RADĘ!]
LASCIATE OGNI SPERANZA! JAK DOBRZE NAM!
Marzynia

piątek, 26 sierpnia 2011

Nocna paryja hurmy i czeredy na pożegnanie wakacji

Dzieciaki wybrały się (same! Jurand robił za opiekuna, coby Marzyni nie aresztowali za pozostawienie nieletnich nocą w lesie) na nocną paryję do Babci Broni. Dokooptowany na wakacjach do H&C Pasiunia miał na szczęście aparat, więc jakaś dokumentacja pozostała, oprócz niezapomnianych wspomnień, zapisanych w ich "dusznych skrzyneczkach" (z opowiadań wiem, że byli zachwyceni, ja już byłam na paryjabajnajt, nawet sylwestra żeśmy tam spędzali, ale pierwszy raz potwory były same). 
Niestety, Jasio i Zunia się nie załapali, może i dobrze, bo oczywiście młodzi zapomnieli se materacy i mieli jedną karimatę na czworo, z której większą część, jako największy i funkcyjny zawłaszczył Jurand.
Fotogazetkie upubliczniam za zgodą zainteresowanych, jedynie Kamajkę umieszczam z pysiakiem za łapkami. Tygrzyk paskowany wyraził milczącą zgodę, saren nie zdążyli się zapytać, bo uciekły.
Zdjęcie nawłoci nieostre, ale te spłowiałe kolory mijającego lata są piękne.
Ognisko palili rotacyjnie całą noc, wilków tam nie ma, ale dzik też potrafi przestraszyć... 
Nad ranem dyżur miała Kamajka i pstryknęła śpiących jak baranki, Pasiunia się poświęcił i ochraniał Martika przed komarami (mieli offa, ale komary uśmiały się jak konie z tego psikacza, widać po ramieniu chłopaka, jaki jest pożarty). Ten tobół w śpiworze z tyłu to Jerzyk.

Przebudzenie było bolesne. Jurand dosypia. Jak widać, "młode wilcy" to to nie som, my stare basiory byliśmy rano bardziej ożywieni. Niemniej, miło jest wierzyć, że kiedy ja już odejdę do Broni na wieczne ognisko w niebieskiej paryi, to potomkowie H&C nie zapomną o tym magicznym miejscu.
A tygrzyk rzeźwiutki od rana (bo najedzony...)
I na koniec chrobaczek na chabrze łąkowym.
Dzisiaj na paryję poszli sami faceci, nie zostałam dopuszczona do komitywy. No i w sumie dobrze, bo raz że upał jest masakryczny, a dwa chyba bym nie chciała partycypować w ich ogrowaniu ;-)

 

środa, 22 czerwca 2011

Zaległe tulipany czyli ogród Ewy w maju cz. II

Nie ma co dużo pisać. Może tylko: sorry, Ciociu, że tak długo to trwało :-)
Mnie najbardziej podoba się ten tulipan - patriota (nr 5).
A Wam?
2
3
4
5
6
 7
8

sobota, 21 maja 2011

Ogród Ewki w maju - cz. I

Przez ten brak czasu zbieram się i zbieram do uwiecznienia dla Ewuni roślin w jej ogrodzie w tegorocznym maju. W końcu zrobiłam sesje zdjęciowe już ponad tydzień i dwa tygodnie temu... Dzisiaj część pierwsza, czyli nie-tulipany, bowiem tulipany trzeba wystawić osobno - tyle ich jest i sa tak piekne. Więc Ciociu - ten wpis jest dla Ciebie!
 

poniedziałek, 2 maja 2011

Dla Iwonki (Pełnoletniej) z Irlandii - pokaz zieloności w Polsce

No to masz, Słoneczko, co sobie zamówiłaś. Paryja z ostatnich dni kwietnia. W Irlandii jest pięknie, ale nigdzie na świecie nie ma takich klimatów, jak w Polsce na Pogórzu...
Wegetacja kapeczkę opóźniona, ale nic to, przyroda nadgoni.
Powiększ sobie zdjęcia i wyobraź sobie, że idziesz z nami tą drogą na ognisko na paryi (może, daj Bóg, się tam kiedyś spotkamy? zresztą bardzo chciałabym zaprosić wszystkich blogowych przyjaciół, czujcie się zaproszeni!!!)
Całuski serdeczne dla całej waszej Rodzinki i dla wszystkich znajomych z mojego bloga :-)
Marzynia